Thursday, 26 November 2015

cynamonowe love.

Ktokolwiek wymyślił, żeby dzień zaczynać w nocy, powinien dostać nagrodę w postaci miękkiej poduszki i zakosztować rarytasu jakim jest sen. Zaraz po tym, w totalnym gratisie, powinien dostać kawał płyty chodnikowej, żeby puknąć się mocno w swój pusty łeb. Nie do wiary jaki ból głowy potrafi mi towarzyszyć od rana przez niewyspanie. Nagrody dla wybitnych już rozdane, więc nie ociągając się zaczynamy dzień. 6 rano, jakże modny i wygodny smoothie. Naturalna energia na smutny poranek. Zdjęcia, aż się palą w kącie czekając na publikacje, witaminy kipią ze szklanek. Tylko ja jak zwykle ostatnia w szeregu, na łeb na szyje, ogarniam jak mogę i jest.

Cynamonowe love.
140 g jabłka
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
+400 ml soku jabłkowego

Tuesday, 10 November 2015

Ponurak

Deszczyk za oknem kap, kap trzeci dzień z kolei. Zimko, aż nie chce się wystawiać nosa za drzwi. To dobrze, bo człowiek może spokojnie posiedzieć w domu, ponarzekać. Ja zakładam kalosze. Parasolki nie biorę bo złamałam, a raczej wiatr złamał, już cztery w tym tygodniu. Po drodze zamierzam sprawdzić głębokość każdej kałuży i czas, z jakim przebiegam przez ulicę na czerwonym świetle. Dobrze, że przede mną tylko dwa skrzyżowania, bo z dzisiejszą koncentracją kierowców mogłabym skończyć jako czerwona plama na jezdni, ale kto nie lubi ryzyka?  Biegnę po dynie, żeby nadać koloru tym szarym dniom. Mam pewien pomysł jak rozgrzać siebie i atmosferę. Chciałam wymyślić jakąś fajną nazwę dla tego dania, ale postanowiłam raz w życiu, nie komplikować czegoś tak prostego.

Zupa dyniowa

Thursday, 5 November 2015

Sztuka spadania.

Ostatnio wszędzie jest głupio i wszystko jest głupie. Czasami wydaje mi się, że współpraca i współżycie z ludźmi graniczy z cudem. To nie jesienna chandra, to po prostu brak dowartościowania ze strony ludzi. Dają ci coś do zrobienia, robisz to dobrze, a jak przyjdzie co do czego to w rezultacie jedyną zapłata, której możesz oczekiwać są maślane oczy bo płaca nie jest adekwatna do twojego wysiłku. Wstyd im, chowają sie po kątach i nie potrafią spojrzeć w oczy. Wiedzą, że coś jest nie tak, ale myślą, że rozejdzie sie po kościach, ale nie rozejdzie się, bo spadam stamtąd. Po upadku z każdej wysokości zawsze podniesie cię  koleżanka sałatka i jej koza. 

Sałatka z rukoli, z kozim serem i malinami.